Forum o serialu

Tajemnica pierwszego spotkania
T#64455
Facebook
robertadiego13
poziom 4

Moderator
Ilość edycji wpisu: 2
#469061 23.02.2010 21:42:45
To jest moje opowiadanie z tamtego forum, więc będzie dostępne na dwóchwesoły


Bohaterowie:


Dul-piękna i ambitna
Any-piękna i mądra
Mai-piękna i złośliwa
Chavez-miły i opiekuńczy
Ucker-tajemniczy i przebiegły
Poncho-pomysłowy i zapobiegliwy

Wstęp:

Dul, Mai i Any mieszkają razem. Godzą pracę z nauką.
Poncho i Ucker są przyjaciółmi, znają się na wylot.
Mai chodzi z Chavezem.
Pewnego dnia Dul spotyka się z Uckerem.


To spotkanie bardzo zmieni jej życie.....



Rozdział 1

Na dworze już od ponad godziny było ciemno, kiedy Dulce pospiesznie wracała do domu. W pewnym momencie zaczęło jej się kręcić w głowie i upadła na ziemię. Obudziła się dopiero w szpitalu. Nad jej łóżkiem stał wysoki, przystojny mężczyzna.
-Co się dzieje, gdzie ja jestem?-spytała.
-Proszę się nie denerwować, znalazłem panią na ulicy-rzekł Ucker.
-Ale jak to możliwe, co się stało?-spytała ponownie.
-Najprawdopodobniej było to omdlenie, lekarze badają skutki upadku-Ucker.
-Nie wiem jak panu dziękować. Gdyby nie pan, pewnie dalej bym tam leżała. Miałam wiele szczęścia-Dul.
-To nic wielkiego, służę swoja pomocą na przyszłość-uśmiechnął się.
-Może przejdziemy na ,, ty'', jestem Dulce.
-Miło mi Christopher, dla znajomych Ucker.Zostawię ci moja wizytówkę, muszę jechać do pracy.Gdybyś czegoś potrzebowała zadzwoń.
-Dziękuję, już wystarczającego kłopotu ci narobiłam-Dul.
Dul po kilku godzinach wróciła do domu. Omdlenie było spowodowane ciągłym stresem, zmęczeniem i brakiem witamin. Czuła się już dobrze.
Any i Mai bardzo się o nią martwiły.
-Kochana ale napędziłaś nam strachu-rzekła Any.
-Dlaczego nie zadzwoniłaś-zaczęła Mai.
-Nie chciałam was denerwować, a poza tym pomógł mi pewien miły facet-Dul.
-Miły facet, no Dulce chyba nam trochę o nim opowiesz?-Any.
-Wiem tyle, że to on mnie znalazł na ulicy i przywiózł do szpitala.Przeszliśmy na ,,ty'' i zaoferował swoją pomoc-Dul.
-A przystojny chociaż?-Mai.
-Przystojny ale akurat nie miałam czasu żeby o tym myśleć!-Dul
-No dobrze przepraszam, już cię nie wypytuję-Mai.
-Dobra dziewczyny, pouczmy się jutro na zajęcia-Any.
-O, jedna która myśli o poważnych rzeczach-Dul.
Po długiej nauce dziewczyny były wykończone.I tak minął im tydzień.Dulce już prawie zapomniała o swoim wypadku i rzuciła się w wir nauki, aby zdać wszystkie egzaminy. Niespodziewanie dziewczyny dostały zaproszenie od Loli na imprezę. Any i Dul miały jeden problem-osobę towarzyszącą. Mai miała parę, swojego ukochanego Chavusia. Any i Dul nie miały pojęcia z kim pójdą.
-I z kim my pójdziemy-rzekła Dul.
-Ty możesz iść z Joaquinem-odpowiedziała Any.
-Przecież wiesz, że to już przeszłość-Dul.
-Sama mówiłaś, że ten gość cie nachodzi, jakbyś go zaprosiła na pewno by się ucieszył-Mai.
-Przecież wiecie jaki jest namolny. Ostatnio groził, że się zabije. Nie mam zamiaru robić mu nadziei-Dul.
-Jak chcesz twoja sprawa, nie radziła bym opuszczać takiej fajnej imprezki-Mai.
-A pamiętasz tego gościa..no jak mu tam..Christophera?-Any.
-No tak to ten, który mnie znalazł na ulicy-Dul.
-Pamiętasz, zaoferował się na przyszłość i dał ci wizytówkę.Zadzwoń do niego i go zaproś.Chociaż tak się odwdzięczysz-Any.
-Chyba masz rację, tak zrobię-Dul.
-To super wszystkie mamy pary, a ty Any się nie martw.Poznam się z Tomasem, jest w twoim guście-Mai.

Rozdzał 2


Dulce zadzwoniła już do Christophera. Byli umówieni na sobotę. Any była szczęśliwa, że pozna Tomasa, a Mai, że czeka ją imprezka na którą już od dawna czekała.
Dul najlepiej dogaduje się z Any. Jest to spowodowane tym, że bezgranicznie sobie ufają i nie mają przed sobą tajemnic. Z Mai jest inaczej. Za wszelką cenę stara się pokazać wszystkim jaka jest wspaniała i wyjątkowa. Szkoda tylko, że wiele razy zdarza jej się słownie zranić drugą osobę, ale to cała Mai.
I nadszedł właśnie ten wyczekiwany dzień: sobota. Dziewczyny miały przygotowane sukienki, został tylko makijaż i boskie spojrzenie. Dulce trochę się denerwowała, że zabiera tam zupełnie obcego faceta, ale jednak nie był już taki obcy. Wiedziała, że jest uczynny i bezinteresowny, przynajmniej chciała w to wierzyć.
-No to co, girls wychodzimy? Zamówiłam nam taksówkę na Orkana 15.-Mai.
-Ja jestem już gotowa-Any.
-Ja też, ale makijaż mam w porządku?-Dul.
-Jak najlepszym, nie przejmuj się tak, olśnisz tego swojego Ucerka-Mai.
-On wcale nie jest mój!-Dul.
-Jeszcze nie jest-Mai.
-Przestańcie, bo końcu się spóźnimy, mamy zrobić dobre wrażenie czy nie?- Any
-No mamy, mamy-Mai.
Trochę to trwało nim dziewczyny dotarły na miejsce. Czekał już na nich Chavuś i Tomas. Uciera Dulce nie mogła nigdzie dojrzeć. Widać było, że jest zdenerwowana.
-No przestań, jak się umówił to przyjdzie, może jest już w środku-Mai.
-Jeśli nie to wrócę do domu nie mam zamiaru tu sama siedzieć i podpierać ściany-Dul.
-Masz jeszcze nas!-Any.
Dziewczyny weszły do środka. Impreza zapowiadała się znakomicie. Duża sala, mnóstwo ludzi czego chcieć więcej. W pewnym momencie, ktoś zawołał Dulce, a ona się odwróciła.
Był to oczywiście Ucker.
-No cześć! Właśnie cię szukałem-Ucker.
-Już myślałam, że nie przyjdziesz-Dul.
-No to wy sobie pogadajcie, a my idziemy tańczyć-rzekła Any.
-Ja zawsze dotrzymuje słowa- uśmiechnął się zalotnie.
-Cieszę się, że jesteś-Dul
-Może zatańczymy-Ucker.
-Z wielką przyjemnością-Dul.
I tak przetańczyli całą noc. Impreza była bardzo udana. Miała się skończyć właśnie za godzinę. Dul i Ucker długo rozmawiali o pracy i swoich zainteresowaniach.


Rozdział 3


Ten wieczór zdecydowanie należał do nich. Już dość dobrze się poznali. Z każdą chwilą coraz bardziej stawali się sobie bliżsi. Mieli wiele wspólnych tematów. Jednym z nich były podróże. Rozmawiali bardzo dużo o Wenecji. Marzeniem każdego z nich było, aby kiedyś móc tam pojechać. Przez całą imprezę Dul i Ucker nie opuszczali się na krok.
-Zbierajmy się kochani-Any.
-Liczę, że jeszcze kiedyś się spotkamy-Tomas.
-Tak, na pewno. Świetnie mi się z tobą gadało, no i doskonały z ciebie tancerz-Any.
-Any musimy już jechać-Dul.
-Przepraszam, no to chyba do zobaczenia?-Any.
-Zdzwonimy się, pa-Tomas.
-Widzę, że świetnie dogadujesz się z Tomim?-Dul
-A tak, jest uroczy, ale twój Ucker też niczego sobie.-Any.
-Jest czarujący, i tak wiele nas łączy-Dul.
-Cieszę się. Myślę, że musimy się kiedyś tak spotkać w czwórkę, ale bez Mai, będziemy mogli spokojnie porozmawiać-Any.
-Dobry pomysł, o ile Ucker się zgodzi-Dul.
Dziewczyny długo spały po powrocie do domu. Każda z nich myślała o innym facecie, każda z nich miała swój ideał i wyobrażenia co do tego jedynego. Dul umówiła się z Uckerem, że w poniedziałek się zdzwonią. Coraz bardziej zaczynała go lubić. Chyba liczyła też na coś więcej z jego strony, ale bała się narzucać.
-Hej wyspany?-Dul.
-Od dawna jestem na nogach, a ty?-Ucker.
-Ja też, ale moje nogi są bardzo obolałe po tych sobotnich tańcach-Dul.
-Nic dziwnego świetnie tańczysz-Ucker.
-Nie przesadzaj, ale dzięki-Dul.
-Może wyskoczymy gdzieś jutro?-Ucker.
-Co proponujesz?-Dul.
-Kolację w ,,Finezji''-Ucker.
-Ok to 18.00?-Dul.
-Jesteśmy umówieni, miłego dnia, do jutra-Ucker.
Dulce była prze szczęśliwa, na taką propozycję liczyła, ale Ucker ukrywał jakąś tajemnicę i wkrótce zaczęła do tego dochodzić....

Rozdział 4

W końcu nadszedł ten upragniony dzień-wtorek. To właśnie tego dnia Dul umówiła się z Uckerem na kolację. Godzinami wybierała z Mai i Any rzeczy, chciała zrobić dobre wrażenie.
Było jakoś po 14.00, kiedy Dul wyszła na zakupy. Any zleciła jej kupić mleko, bułki i sok pomarańczowy . Rozradowana Dul weszła do pierwszego lepszego sklepu, ale coś ją zatrzymało. Naprzeciwko bloku stał Ucker, było widać wyraźnie, że szpieguje jakąś kobietę i robi jej masę zdjęć. Dulce szybko zrobiła zakupy i wróciła do domu. Od razu wszystko opowiedziała Any.
-No naprawdę, przecież to wszystko widziałam- Dul.
-Ale może to nie był on, mówiłaś, że była lekka odległość? – Any.
-To był na pewno on, jestem pewna- Dul.
-Dulcia przecież to jeszcze o niczym nie świadczy-Any.
-Tak myślisz!, a niby po co on robił te zdjęcia, o co w tym wszystkim chodzi- Dul.
-Nie dowiesz się, kiedy z nim nie porozmawiasz- Any.
-Może masz rację, spotkanie już za trzy godziny- Dul.
-Nie przejmuj się i nie daj się spanikować- Any.
-Dzięki, Any-Dul.
Po długiej rozmowie Dul poszła się jeszcze wykąpać, zamówiła taksówkę i pojechała w umówione miejsce. Ucker już tam na nią czekał. Był przesadnie miły i wydawał się trochę zmieszany.
-Cieszę się, że przyjechałaś –Ucker.
-Mi też miło z tobą spędzić czas- Dul
-Od ostatniej imprezy trochę się miedzy nami zmieniło- Ucker.
-No tak, ale zależy co masz na myśli- Dul.
-Nie uważasz, że to nie jest przypadek, najpierw ja cię znalazłem, potem ty zaprosiłaś mnie na imprezę i świetnie się nam gadało, no i teraz znów się spotykamy- Ucker.
-Tak masz rację, dobrze się dogadujemy- Dul.
Tak zleciał im czas na rozmowach, przeważnie o nauce, ponieważ Dulce, miała jeszcze dużo egzaminów do zaliczenia. Ale widać było, że jest zafascynowana Uckerem jak jeszcze nigdy, nikim innym .Po kolacji Ucker odwiózł ją do domu. Dul rozmawiała jeszcze trochę z dziewczynami, natomiast później legła niemiłosiernie zmęczona ale wciąż myślała o czym świadczyło tamto wydarzenie pod blokiem.

W domu Uckera:

-Mówiłem ci, że ta praca jest dla mnie wielką przyjemnością?- Ucker.
-Ale jak długo ty możesz okłamywać tą pannę, przecież w końcu musisz coś zrobić – Poncho.
-Na wszystko przyjdzie czas, najważniejsze, że klient dobrze płaci, a jak skończy się zlecenie, zostawię ją i tyle –Ucker.
-Jak możesz, to już kolejna taka panienka, ta praca cię nie męczy, nie masz własnego życia-Poncho.
-Może i trochę męczy, ale z tego się utrzymuje, a małe kłamstwa to nic takiego, jakbym kogoś zabił to mógłbyś się czepiać-Ucker.
-No dobra, dobra, koniec tematu- Poncho.


Ucker ukrywał przed Dulce fakt, że nie spotyka się z nią bezinteresownie i że wkrótce te spotkania miały się zakończyć....



Rozdział 5


Dulce często myślała o tym całym wydarzeniu z Uckerem, ale miała nadzieję, że jest tak jak zapewniała ją Any, że być może to tylko przypadek. Chciała wierzyć, że może go z kimś pomyliła, ale czym dłużej o tym myślała, to zdawała sobie sprawę z tego, że to był na pewno on. Miała co do tego różne myśli, ale postanowiła o tym na razie zapomnieć, a przy pewnej okazji zacząć z nim ten temat.
Wracając do Any. To już więcej nie spotkała się z Tomasem. Był przystojny i uroczy, ale….
Miał już dziewczynę, o czy nie wspomniał Any. Kiedy się dowiedziała to pewne było, że już się z nim więcej nie spotka. Any nie miała szczęścia do facetów. Nie oceniała ich pochopnie
Ale dochodziła do wniosku, że każdy facet jest wielką świnią. Z kim by się nie związała, każdy facet ją okłamywał. Była trochę zła na Mai, że wcześniej nie dowiedziała się wszystkiego Tomasie, tak ją zapewniała, że jest sam i na pewno jej się spodoba.
Dul postanowiła, że któregoś dnia pojedzie pod dom Uckera i dojdzie prawdy o co chodziło poprzednim razem. Ubrała się czarno dla niepoznaki, a że miała kawałek drogi pojechała autobusem. Zatrzymała się ulicę wcześniej, aby spokojnie dojść na miejsce. Nie myliła się, Ucker właśnie wychodził do pracy. Pracował na ,,Tulipanowej’’ było to niedaleko więc szedł na pieszo, Dul postanowiła za nim ruszyć. Niósł ze sobą jakąś torbę, był dość zdenerwowany.
Dul przyglądała się jak wchodzi do biura, nie mogła uwierzyć kiedy przeczytała napis ,,Detektywi, tanio i anonimowo, każde zamówienie’’. A Ucker tak ją zapewniał, że pracuję jako kelner, że dorabia do studiów, dlaczego się nie przyznał. Kiedy była już wszystkiego pewna, wróciła do domu.
-O już jesteś?- Mai.
-Jestem, a co?- Dul.
-Nic, chciałam zaprosić Chaveza ale jeśli obie z Any chcecie zostać w domu, w takim razie pójdziemy do kina-Mai .
-Mai jeśli chcesz to wyciągnę Any na miasto. Pochodzimy, pójdziemy na zakupy- Dul.
-Dzięki, jesteś kochana-Mai.
-Nie ma sprawy, ale liczę na rewanż w przyszłości-Dul.
-O czym rozmawiacie?-Any.
-O tym, że wychodzimy dzisiaj obie na miasto-Dul.
-Ja nigdzie nie idę, zostaję w domu-Any.
-Nie marudź, nie przejmuj się tak tym Tomasem, to zwykły dupek- Mai.
-To ty mnie w to wciągnęłaś więc się nie odzywaj-Any.
-Przestańcie, było minęło, dajcie spokój, a ty się przebierz i idziemy-Dul.
Any i Dul były już wyszykowane. Po drodze do marketu spotkały Chaveza z winem. Śmiały się, że czeka ich romantyczna kolacja. Postanowiły iść do baru, aby sobie trochę poplotkować. Wybrały ładne miejsce przy oknie. Długo rozmawiały o Tomasie, nagle Any zaczęła.
-Widzisz?- Any.
-Co widzę?- Dul.
-To nie przypadkiem twój Ucker- Any.
-Tak to Ucker, ale co on tu robi-Dul.
Ucker właśnie wszedł z Ponchem do baru. Usiedli w oddali od dziewczyn, na szczęście Ucker ich nie zauważył. Gadali razem z Ponchem. Ale to nie wyglądało jak zwykła rozmowa.
Dul zaczęła podejrzewać go o homoseksualizm, ale Any szybko wybiła jej to z głowy.
Ale było to dosyć dziwne o takiej godzinie, w barze z jakimś facetem i jeszcze przez chwilę trzymali się za ręcę.

Dziewczyny postanowiły do nich podejść…..i tu się zacznie…:*



Rozdział 6


Dul i Any przywitały się z Uckerem. Był nieźle zaskoczony. Nie wiedział co powiedzieć.
-O jaki zbieg okoliczności, przedstawiam wam mojego przyjaciela Poncha- Ucker.
-Witam- Poncho.
-Miło nam cię poznać-rzekła Dul.
-Mówiłam ci głuptasie-powiedziała Any do Dul.
-No mówiłaś mówiłaś-Dul.
Przecież mogła mieć różne myśli co do Uckera, po tych wszystkich dziwnych rzeczach.
-Może się dosiądziecie?- Ucker.
-Z chęcią- Any.
Poncho bardzo długo rozmawiał z Any, i chyba na dobre zawrócił jej w głowie. Był mega przystojny. Dul i Ucker jakoś nie palili się do rozmowy. Po zamówieniu paru drinków wyszli, aby odprowadzić dziewczyny do domu. Any była bardzo zadowolona, że wybrała się z Dulce, chociaż niczego nie kupiły, to poznała jak jej się wydawało, wspaniałego człowieka, którym był Poncho. Bała się w to zaangażować. Miała za sobą tyle nieudanych związków, ale coś podpowiadało jej, że to ten jedyny.

W domu Uckera:

- Nie wiedziałem, że Dul jest taka śliczna, nigdy tego nie mówiłeś- Poncho.
-A co miałem mowić? Ja ją tylko szpieguję na potrzeby agencji, nic więcej- Poncho.
-Mów co chcesz, ale ona coś do ciebie czuje-Poncho.
- Jakoś trudno mi w to uwierzyć- Ucker.
-A jednak, mówię ci, że mam rację, ona tak na ciebie patrzy to widać- Pocho.
-Ja nie zauważyłem nic szczególnego, a zresztą to i tak nie ma to znaczenia, ale ty jesteś chyba zauroczony Any i nie zaprzeczysz?- Ucker.
-Dul jest śliczna, ale Any bardziej mnie pociąga. Jest taka piękna i mądra. Można z nią ciekawie porozmawiać-Poncho.


Mai po powrocie dziewczyn długo dopytywała się szczegółów tego spotkania. Any miała już swojego księcia (przynajmniej tak jej się wydawało), a Dul wierzyła, że Ucker odwzajemnia jej uczucie. Poncho umówił się po jutrze z Any. Mai była ciekawa czy coś
z tego będzie. Z opowieści wiedziała, że jest przystojny, czarujący i zupełnie inny niż Tomas.

Kiedy nadszedł dzień spotkania Poncho przed wyjściem spotkał na klatce Uckera, wracającego z pracy.
-O już wychodzisz?- Ucker.
-Tak, jestem umówiony z Any- Poncho.
-Widzę, że to już tak na poważnie?-Ucker.
-Myślę, że tak.To cudowna dziewczyna-Poncho.
-Proszę, wypytaj coś o Dul- Ucker.
-A po co ci to?- Poncho.
-Ten gość chciałby więcej informacji- Ucker.
-Nie chce okłamywać Any, ale chyba kilka pytań dla dobrego kumpla nie zaszkodzi-Poncho.
-Najlepszego, dzięki stary-Ucker.



Rozdział 7



Miejscem spotkania Any i Poncha była mała kawiarenka na przedmieściach. Wydawali się bardzo szczęśliwi. Nie spuszczali z siebie wzroku. W końcu podjęli decyzję o byciu razem. Pasowali do siebie i chcieli się lepiej poznać, coś ich do siebie ciągnęło. Any była trochę niepewna po swoich przejściach, ale postanowiła zaryzykować. Poncho spytał kilka razy o Dul, ale na tym się zakończyło. Nie chciał być nieszczery wobec Any. Ona natomiast czuła, że będzie z nim naprawdę szczęśliwa. Oboje po kolacji wrócili do domu w znakomitych nastrojach.

W domu Uckera:

-Siema Ucker- Poncho.
-No, już wróciłeś?-Ucker.
-Tak, to była wspaniała kolacja. Poza tym zostaliśmy parą, a Any jest cudowna- Poncho.
-No to gratulacje stary, ale mam nadzieję, że spytałeś się o Dul?-Ucker.
-Tak, ale niewiele, bo jakby to wyglądało-Poncho.
-O co na przykład?- Ucker.
-Czy miała kogoś, podobno tego twojego klienta Joaquina, i czy jej się podobasz-Poncho.
-Aha, no ten Joaquin to stuknięty gość, nie wiem po co zlecił jej śledzenie, ale ważne, że dobrze płaci-Ucker.
-Any nic mi więcej nie chciała powiedzieć, ale ten Joaquin to jakiś psychopata, ciągle ją nękał jak się z nim rozstała-Poncho.
-Aha, dzięki że chociaż tyle ci się udało dowiedzieć- Ucker.
-I nawet nie spytasz jaką odpowiedź usłyszałem na moje ostatnie pytanie?-Poncho.
-Które pytanie?- Ucker.
-Czy jej się podobasz, ty bałwanie-Poncho.
-No to co niby odpowiedziała? -Ucker.
-Podobno tak, ale Any nie chciała nic zdradzić-Poncho.
-Niedługo będę musiał zerwać z nią wszelkie kontakty -Ucker.
- Niby dlaczego?- Poncho.
-Ten Joaquin chciał się tylko dowiedzieć, czy z kimś się spotyka, i co teraz robi, gdzie pracuje -Ucker.
-Jaki z ciebie palant, tak ją wykorzystać i zostawić-Poncho.
-To moja praca, taki jest rynek, nic na to nie poradzę -Ucker.
-To znajdź sobie inną fuchę- Poncho.
-Daj spokój nie praw mi kazań, jeszcze tylko parę spotkań, ja zapomnę, ona zapomni. A ty nie masz się czym martwić, przecież to nie zmieni twoich kontaktów z Any-Ucker.
-Zobaczysz, kiedyś cię za to spotka kara-Poncho.

Mówiąc to Poncho wcale się nie mylił, wkrótce będzie czekała Uckera kara jakiej nikt by się nie spodziewał….
wpis edytowany 25.02.2010 09:43:15



RBD<3
ENAMORADOS:*
zbuntowana150
poziom 2

Moderator
#469586 24.02.2010 12:13:07
super opowiadanie musze przyznać ze masz talentlol



Tu była
zbuntowana150...
robertadiego13
poziom 4

Moderator
#469594 24.02.2010 12:15:00
heh..dzięki:*
napisz może jakieś też..wesoły



RBD<3
ENAMORADOS:*
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!